O mnie


avatar

Nazywam się Iga Jędras, miło mi gościć Państwa na stronie mojej hodowli.

Owczarki australijskie poznałam w wieku niespełna 8 lat, kiedy to zupełnie przez przypadek poprosiłam mamę o zakup gazety - Przyjaciela Psa z sierpnia 1999 roku. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo zmieni ona moje życie.

W gazecie znajdował się artykuł o rzadkiej rasie, jaką był wtedy owczarek australijski. W Polsce były wówczas 3 suczki: Szansa, Mira i Choco. (Tu chciałabym pozdrowić ich właścicelki - Justynę (hod. Myriad) i Ulę (hod. Lintanoire), ponieważ do dnia dzisiejszego są one posiadaczkami aussie, a jednocześnie olbrzymią skarbnicą wiedzy o rasie!

Z roku na rok rasa stawała się coraz bardziej popularna, aż w październiku 2003 roku pojawił się w Polsce pierwszy miot. Miałam wtedy 12 lat i od tego momentu zaczęłam marzyć o szczenięciu tej rasy bardziej "realnie" :) Byłam w domu bardzo monotematyczna i dręczyłam rodziców prośbami o psa, jednocześnie zasypując ich nowymi, wyczytanym gdzie popadnie informacjami o rasie i ich inteligencji. Mieliśmy wówczas (prawie)boksera o imieniu Fuks, którego oficjalnym właścicielem był mój starszy brat. Fuks był świetnym, rodzinnym psem, jednak niekoniecznie skorym choćby do aportowania. I nie był mój.

Przez rzeczy które naczytałam się o aussikach, miałam olbrzymią zajawkę na psies sporty, a szczególnie na agility. Wierciłam więc dalej dziurę w brzuchu rodzicom, aż w końcu w lipcu 2005 roku usłyszałam: "dobra, zadzwoń zapytać o tego psa".

Moja radość nie miała końca, bo otóż w kilka dni później - 10 lipca - pojawił się u nas wymarzony, wyczekany aussie z trzeciego miotu tej rasy w Polsce. Rodowodowo nazwany Dandy Ew-Bor, w domu przyjął imię Flesz. Był wtedy (i nadal jest) moim spełnieniem marzeń o psie sportowym (dziękuję Ewa!). Choć z agility nam nie wyszło, okazał się być geniuszem frisbee i to ten sport stał się naszym numerem jeden.

Zgodnie z regułą "aussiki są jak chipsy - nie możesz mieć jednego" - 4 lata później pojawiła się u nas suczka. Miałam juz wtedy dość obszerną wiedzę o rodowodach i liniach. Decyzja ta była więc bardzo dokładnie przemyślana, obgadana i zrealizowana przy pomocy nieocenionej Iwony Musiał (hod. Saussurea). W ten sposób trafiła do mnie ze Szwecji - Janis, rodowodowo zwana Easy Keep An Eye On Me, reprezentująca jedną z najstarszych i najbardziej cenionych na świecie linii - Thornapple.

Janiska stała się początkiem mojej przygody z hodowlą. Wydała na świat dwa wspaniałe mioty, w tym psa który kupił mnie od początku całym swoim "jestestwem" i został z nami. Trek (Saussurea No Boundaries Take It To The Max) jest moim wyglądowo-charakterowym ideałem i bardzo bym chciała uzyskać w hodowli więcej taki Treków ;)

Pasja do psów sprawiła, że choć odkąd miałam 7 lat mówiłam, że "chcę zostać weterynarzem w stadninie koni", to w te konie jednak nie poszłam :) Z wykształcenia faktycznie zostałam lekarką weterynarii, ale to jednak psy stały się moim "konikiem" :)

Czasem trochę ubolewam, że rasa stała się tak popularna, bo w lipcu 2005 roku w Polsce było dokładnie 46 psów tej rasy, każdy się znał, a ja nawet potrafiłam wymienić z imienia domowego i rodowodowego wszystie polskie owczarki australijskie. Istniała baza, która zbierała wszystkie te informacje, a która obecnie już nie istnieje - raz, ze względu na RODO, dwa, prowadzenie jej w tak obszernym wymiarze (wyniki wystaw, wszystkich zawodów na których pojawiły się aussie) byłoby już niemożliwe. Nie ma się jednak co dziwić, te psy są absolutnie wyjątkowe (mimo posiadanych też wad ;)) i mam jedynie nadzieję, że będą trafiać w ręce osób, które będą mieć świadomość, że choć to rasa piękna i inteligentna, to także bardzo wymagająca.